[OPINIE] Wiarygodność Biedronia…

[OPINIE] Wiarygodność Biedronia…
Marcin Kulasek
Fot. Artur Szczepański / Olsztyn.com.pl

28 czerwca wybieramy kolejnego Prezydenta Rzeczypospolitej. Część z nas spotka się przy urnach wyborczych, część zagłosuje korespondencyjnie. Decyzja, którą podejmiemy w niedzielę, to nie tylko rozstrzygnięcie o naszej wspólnej przyszłości, ale przede wszystkim o wartościach, które są dla nas istotne, o wizji Polski, która jest nam bliska. Każdy z kandydatów patrzy na nią inaczej. Wśród nich są przecież i przedstawiciele prawicy, i reprezentanci politycznego centrum. Ale od początku kampanii wyborczej lewicowy kandydat jest tylko jeden: Robert Biedroń.

Dlaczego? Bo tylko głos na Roberta Biedronia to głos na lewicę, to głos na lewicowy program. Wielu kandydatów stara się dzisiaj zyskać sympatię wyborców lewicy. Okazuje się, że sprawy, które są dla nas ważne, stają się nagle istotne także dla prawicy.

Rafał Trzaskowski zdążył w ostatnich tygodniach poprzeć związki partnerskie, odciąć się od podniesienia wieku emerytalnego, poprzeć świadczenia dla rodzin z dziećmi i zapowiedzieć walkę z umowami śmieciowymi. Przez 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej nie udało się jednak nigdy uchwalić ustawy o związkach partnerskich, Polska stała się niechlubnym liderem śmieciowego zatrudnienia w Europie, a wiek emerytalny, mimo protestów i wątpliwości prawnych, podniesiono. Robert Biedroń konsekwentnie, od ponad 20 lat swojej aktywności politycznej, walczy o związki partnerskie. Gdy był posłem, głosował przeciwko podniesieniu przez Platformę Obywatelską wieku emerytalnego, a jako prezydent Słupska nie tolerował śmieciowego zatrudnienia.

Niektórzy mówią, że w tych wyborach prezydenckich trzeba wybrać mniejsze zło. Tylko tam, gdzie jest wielu kandydatów, a wybory są demokratyczne, czegoś takiego jak mniejsze zło nie ma. Są programy wyborcze, wizje Polski, wartości i bitwa o lepszą przyszłość dla nas wszystkich. Taką, o której marzymy, a nie tylko taką, którą tolerujemy. Ja marzę o Polsce, w której pracownicy są szanowani i godnie opłacani, w której wszyscy ludzie traktowani są równo, bez dyskryminacji, i nie ma znaczenia czyjeś wyznanie, pochodzenie czy orientacja seksualna, w której emerytura to czas pogodnego odpoczynku, a nie konieczność oszczędzania każdego dnia, w której państwo wspiera równo i pracowników, i przedsiębiorców i nie każe nikomu pracować aż do śmierci. Takie państwo to państwo, o którym mówi lewica.

28 czerwca głosujmy zatem sercem. A po której ono jest stronie to doskonale wiemy!

Marcin Kulasek – sekretarz generalny Sojuszu Lewicy Demokratycznej

Komentarze (7)

Dodaj swój komentarz

  • lewica od urodzenia 2020-06-26 14:27:24 88.156.*.*
    Stracił moje zaufanie po wyborach do europarlamentu. Robercik okazało się że kasa misiu kasa.
    Odpowiedz Oceń: 1 0 Zgłoś treść
  • MP 2020-06-25 10:03:36 88.156.*.*
    Biedroń wracaj do Berlina.
    Odpowiedz Oceń: 1 0 Zgłoś treść
  • Z miasta 2020-06-24 21:05:12 217.42.*.*
    Ponoć jak wygra Biedroń to każdy mężczyzna będzie mógł chodzić bez spodni na ulicy
    Odpowiedz Oceń: 4 1 Zgłoś treść
  • Realista 2020-06-24 20:43:19 89.228.*.*
    Wiarygodność i Biedroń. Przecież to się wzajemnie wyklucza. To tak jakby powiedzieć : czysty bród, albo pachnący smród.
    Odpowiedz Oceń: 7 0 Zgłoś treść
  • Rodowity Olsztynianin 2020-06-24 18:04:17 95.160.*.*
    rafalala czaskowski i prawica buehehehehehehehe, pis i prawica...... buehehehehehe prosze zatrzymajcie juz ta karuzele smiechu. kulasek - wpadnij do mopsu na zupke skoro ci nie starcza do pierwszego !
    Odpowiedz Oceń: 4 4 Zgłoś treść
  • Totalna dno 2020-06-24 17:48:22 95.160.*.*
    Biedroń który tak nieudolnie rządził Słupskiem, sam zrezygnował ze startu w II kadencji. No ale z czego ten człowiek tam zasłynął? Otóż będąc prezydentem tego miasta wraz ze swoim partnerem jeździł promować Słupsk.... na zloty LGBTowców m.in do Amsterdamu. Robert Biedroń od początku kadencji 7 miesięcy spędził w delegacjach służbowych. Prezydent Słupska dwa razy okrążył Ziemię. Oficjalnie przebyty w tym czasie dystans podczas służbowych wyjazdów to ponad 88 tysięcy kilometrów m.in Las Vegas, Paryż, Londyn, Strasburg, Bruksela, Oslo, Amsterdam, Oxford, Flensburg, Gruzja, Turcja, Kijów. Oczywiście wszystko za pirniądze podatników! Do tego kilkanaście wyjazdów do Warszawy, Gdańska, Wrocławia, Gorzowa Wielkopolskiego, Łodzi, Katowic, Krakowa, Wadowic i Krynicy. Nawet jego koalicjanci w Słupsku tak się wypowiadali "Ja od początku kadencji może dwa razy widziałem pana prezydenta na komisjach rady miasta. Zazwyczaj przychodzą zastępcy - mówi radny Marcin Sałata ze Słupskiego Porozumienia Obywatelskiego."
    Odpowiedz Oceń: 12 5 Zgłoś treść
Zamknij Elbląska Uczelnia Humanistyczno Ekonomiczna