Bardzo trudna sytuacja stoków narciarskich w regionie

Bardzo trudna sytuacja stoków narciarskich w regionie
Właściciel stoku w Kurzętniku jest w trudnej sytuacji przez przedłużony przez rząd lockdown
Fot. Archiwum własne

Stoki narciarskie, choć mniej liczne niż w górach, są także w naszym regionie. Sytuacja ich właścicieli jest równie dramatyczna. Zastanawiają się, co zrobić, aby nie zbankrutować.

Jak podali dziennikarze portalu Polsat News, przedsiębiorcy z Podhala oburzyli się na przedłużenie rządowych obostrzeń (tym razem do 31 stycznia).

– Właściciele stoków mówią dość. Stoki są zamknięte dla narciarzy, a otwarte dla saneczkarzy, którzy nie zachowują norm sanitarnych. Otrzymaliśmy gotowy protokół sanitarny, przestrzegaliśmy obostrzeń dotyczących m.in liczby osób i z tym sobie poradziliśmy. Byliśmy kontrolowani przez policję, sanepid i te kontrole nie przyniosły żadnego pouczenia. Mimo to zostaliśmy zamknięci. Mówimy dość także w tej sytuacji, w której nie wiemy co dalej, nie wiemy co będzie po 18 stycznia – powiedział w rozmowie z Polsat News Arkadiusz Matuszyński, pełnomocnik zarządu Wiślańskiego Skipassu.

Niektórzy mówią wprost, że będą musieli zwalniać ludzi.

– Mówimy dość. Powiedziano nam, że mamy otwierać stoki a później mimo, że stosowaliśmy się do zaleceń zamknięto nas. Jesteśmy branżą, która musi się przygotowywać, naśnieżać stoki. Dzisiaj na wszystkich wyciągach pracuje ok. 1000 ludzi i będziemy musieli ich zwalniać, aby przetrwać. Na razie nie wiemy, co dostaniemy i czy będziemy mogli dalej funkcjonować. Chcemy się otworzyć i działać – wyjaśnił z kolei Janusz Tyszkowski, właściciel stacji Skolnity Wisła Ski & Bike Park w centrum Wisły.

Wsparcie dla przedsiębiorców z południa Polski zapowiedzieli minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin czy szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

A co ze stokami na Warmii i Mazurach? Ich sytuacja również jest niezwykle trudna.

Kurza Góra to jeden z największych stoków narciarskich na Warmii i Mazurach. Zlokalizowany jest w Kurzętniku. Jego właściciele szykowali się do ponownego otwarcia po 17 stycznia, jednak po ogłoszeniu o przesunięciu terminu otwarcia stoków, rozgoryczenie wzrosło. Właściciele tłumaczą, że przestój spowodowany obostrzeniami każdego dnia przynosi straty rzędu wielu tysięcy złotych.

– Czujemy się wystawieni do wiatru i dzisiaj możemy jedynie liczyć straty. Dlatego otwarcie stoków w dniu 18 stycznia jest jedyną szansą na przetrwanie branży. Domagamy się tego mówiąc jednym głosem z gminami w południowej Polsce. Jednocześnie uważamy, że niesprawiedliwe jest ograniczanie pomocy finansowej państwa dla gmin górskich – nasza działalność przecież niczym się nie różni od działalności ośrodków narciarskich w Beskidach czy Tatrach – powiedział z goryczą prezes Kurzej Góry, Sebastian Pawłowski.

Właściciele wyciągu narciarskiego w Lubstynku (gmina Lubawa) napisali w mediach społecznościowych, że zastanawiają się, czy przypadkiem nie otworzyć ośrodka w najbliższy poniedziałek.

Na razie same dzieci sobie zjeżdżają na czym mają, a my zastanawiamy się czy od poniedziałku nie ruszyć, tak jak planuje to zrobić większość wyciągów na południu Polski w ramach ogólnego protestu. Decyzje mają zapaść do piątku.

– możemy przeczytać we wpisie.

Stok narciarski na Pięknej Górze w Gołdapi jest obecnie naśnieżany. Sam ośrodek mógłby wrócić do normalnego funkcjonowania 24-25 stycznia, ale czy będzie to możliwe?

– Czekamy jednak na decyzję rządu i większych ośrodków narciarskich. Nie wiemy, ile prawdy jest w tym, że górale chcą się wyłamać. Skontaktowaliśmy się z kilkoma wyciągami narciarskimi. Nie będą się na chwilę obecną otwierać. Muszą najpierw załatwić sprawy formalno-prawne. Podejrzewam, że pod naporem górali rząd zmieni decyzję – przyznał w rozmowie z nami Krystian Brzostowski.

Dodał, że jeżeli będzie możliwość ubiegania się o pomoc rządową, to z tego skorzystają.

Próbowaliśmy kilkukrotnie skontaktować się także z Kartasiówką w Rusi, jednakże nikt nie odbierał telefonu, a strona internetowa ośrodka nie działa.

Galeria

Komentarze (3)

Dodaj swój komentarz

  • Jerzy 2021-01-15 23:19:24 83.26.*.*
    Ten kto najbardziej cierpi, to ludzie pracujący w tym całym biznesie . Najczęściej zatrudniani na jakieś śmieszne zasady , bez umowy o pracę, taki jest obraz rzeczywistości i może o tym warto napisać, a nie o tym jak bardzo cierpią właściciele ośrodków narciarskich
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 3 1
  • R.O. 2021-01-15 16:58:30 83.23.*.*
    Rządu to nie obchodzi. Im będzie gorzej po pandemii - tym im będzie łatwiej rządzić i kreować sukcesy. Proste.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 5 2
  • Gutkowski 2021-01-15 10:12:53 31.0.*.*
    Sytuacja stoków jest zawsze taka sama. W szkole nie uczyli, że górka do zjerzdzania nie może być w trudnej sytuacji. No chyba, że już ma nie być tą górką.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 3 2