W niedzielę (22 marca) przed godziną 9 rano mundurowi z olsztyńskiego Wydziału Ruchu Drogowego kontrolowali prędkość kierowców poruszających się krajową szesnastką w okolicach Barczewa.
Kiedy w zasięg urządzenia pomiarowego wjechał kierujący oplem – z prędkością o ponad 20 km/h wyższą niż dopuszczalna - policjant podał mu sygnał do zatrzymania pojazdu. Siedzący za kierownicą mężczyzna nie tylko zignorował polecenie funkcjonariusza, ale jeszcze dodał gazu.
Policjanci wsiedli do swojego radiowozu i ruszyli za oddalającym się od nich oplem. Pościg trwał kilka minut, w tym czasie oficer dyżurny skierował do działań inne patrole, które miały przygotować posterunki blokadowe na trasie. Kierujący nie dojechał jednak do żadnej blokady, zatrzymał pojazd i kontynuował ucieczkę pieszo, po drodze odrzucił od siebie zabrany z pojazdu plecak.
Pościg pieszy trwał zdecydowanie krócej niż kołowy, mundurowi szybko dogonili i zatrzymali mężczyznę. Szybko też okazało się, że 37-latek miał całą listę powodów do tego, żeby unikać spotkania z policjantami.
Oprócz tego, że popełnił przestępstwo polegające na niezatrzymaniu się do kontroli drogowej, to nie miał uprawnień do kierowania samochodem, badanie trzeźwości skończył z wynikiem 2 promili alkoholu w organizmie, był poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności, a w plecaku, który wyrzucił w czasie ucieczki znajdowały się woreczki z marihuaną i amfetaminą. Odpowie też za przekroczenie dopuszczalnej prędkości.
Lista przewinień zatrzymanego jest jeszcze otwarta. To, czy prowadził pojazd pod wpływem środków odurzających będzie wynikało z wyników badań jego krwi.











Komentarze (1)
Dodaj swój komentarz