Z Bloga: Urząd Pracy jest cacy..??
·
Odbyłam niedawno obowiązkowe, dwudniowe szkolenie zorganizowane przez Miejski Urząd Pracy. Przez dwa dni, dwie panie (które są doradczyniami zawodowymi) wmawiały Nam, że Urząd Pracy jest naprawdę cacy. Otóż nie jest.
Taka dwudziestokilkuletnia doradczyni zawodowa pastwi się nad ludźmi i wmawia im, że za mało wysiłku wkładają w szukanie. Nie słucha opowieści uczestników o tym, jak im ciężko, jak przez wiele lat pracują na czarno, jak mimo doświadczenia zawsze jest jakieś „ale” ze strony pracodawcy, który ich skreśla z byle powodu.
Tydzień temu pani doradczyni zaprosiła mnie na indywidualne (obowiązkowe) spotkanie w sprawie ustalenia planu działania dla mojego przypadku. Myślałam, że naprawdę mi pomoże, otóż nie wniosła do mojego życia nic nowego, czego bym nie widziała. Swoje błyskotliwe ustalenia podzieliła na dwie grupy, wydrukowała, przypieczętowała i podpisała, a następnie z wielkim zadowoleniem z siebie wręczyła mi ten wyjątkowy dokument. Jego treść brzmi następująco:
DZIAŁANIA DO ZASTOSOWANIA PRZEZ UP:
- udzielono informacji w postaci indywidualnego planu działania (czyli świstka, który otrzymałam),
- szkolenie zawodowe komputerowe (w lipcu 2011).
Na tym koniec, jeśli chodzi o rolę UP aż do 31.12.2011.
Natomiast DZIAŁANIA DO SAMODZIELNEJ REALIZACJI to:
- sprawdzanie ofert pracy w Internecie, gazecie, bezpośredni kontakt z pracodawcami,
- sprawdzanie ofert UP dwa razy z miesiącu,
- prowadzenie dziennika działań (oł jess)..
Naprawdę chciałabym podjąć staż, nawet już odbyłam w tym celu rozmowę kwalifikacyjną. Jednak państwo obcięło dotację na staże o 70%!! Urząd Pracy musi mydlić oczy bezrobotnym swoją słodką teorią i wmawiać im, że za słabo się starają, bo praca jest, ale trzeba jej poszukać. Jednocześnie przyznaje się do takich cięć budżetowych. Na moje stanowisko zgłosiło się 80 osób, przyznano środki na zatrudnienie jednego stażysty. Od dwóch tygodni pracodawca nie dzwoni – wniosek jest jasny, nie okazałam się lepsza od pozostałych 79 osób.
To wszystko jest błędnym kołem. Urzędnicy piorą mózgi i wmawiają ludziom, że za słabo się starają. Ci sami ludzie nie mogą znaleźć pracy, ponieważ wymagania pracodawców są wręcz abstrakcyjne i dyskryminujące. Zapotrzebowanie na stażystów nie zostaje pokryte z powodu niedoboru środków. Zatem czyja to wina? Wiem jedno – na pewno nie moja!
Źródło: takjuzmam.blox.pl







Komentarze (46)
Napisz komentarzPodczas tej wizyty, oczekując na swoją kolej, byłam świadkiem, ze trzeba uważać przy podpisywaniu zgody na staż. Przepraszam, nie udało mi się tego nie usłyszeć, mimo najlepszych chęci. Staż proponowany na siłę, widocznie kobieta nie zorientowała się z czym się wiąże podpisanie takiej zgody. Po wizycie w miejscu odbywania stażu, stwierdziła, że jest to niezgodne z jej kwalifikacjami. To właśnie zakomunikowała przy mnie urzędniczce. Niestety wiąże się to z odebraniem prawa do zasiłku. Urzędniczka była empatyczna, poinformowała, że może się odwoływać. Niemniej na pewne uwagi nie powinna sobie pozwalać, szczególnie, że zwracała się do kobiety, która mogłaby być jej matką.
Kilkanaście lat temu, gdy byłam bezrobotna, wezwano mnie na rozmowę, zdaje się z doradcą zawodowym. Wizyta umówiona na określoną godzinę. Gdy się stawiłam, zbeształa mnie. Po co tu przyszłam, że nie ma czasu itp. Po wytłumaczeniu, że mam wezwanie w tym właśnie dniu, na tę godzinę, w tym pokoju wyrzuciła mnie. Poszłam natychmiastowo na skargę do dyrektora UP. Załagodzono sprawę, poinformowano, że musiałabym napisać skargę do Prezydenta miasta, że pracownik może mieć kłopoty, pracownik zostanie pouczony. Odpuściłam. Ubiegałam się w tamtym czasie o kurs. Po wpisaniu na listę usłyszałam, że się nie dostanę, bo jest za dużo osób.
Bycie osobą bezrobotną jest wystarczająco trudnym i upokarzającym doświadczeniem, natomiast wyrażanie tych wszystkich uwag jest poniżające i bezduszne. Byłam na 20 rozmowach kwalifikacyjnych. Wysłałam dużą ilość CV, nawet poniżej moich kwalifikacji.
Tłumaczyłam dziś "mojej" urzędniczce, że nie symuluję. Muszę sama się utrzymać, nikt mi nie pomoże. Nie mam oszczędności, mam do opłaty kredyt, czynsz, media. Rozumiem, że wykonują swoją pracę, mają wytyczne, że część z nich jest zaangażowana. Że jest sporo osób, którym wygodnie jest być bezrobotnym. Nie oczekuję współczucia, tylko godnego traktowania, zgodnego z normami obsługi klienta. Przez kilkanaście lat niewiele zmieniło się w tej instytucji. Boję się zwrócić uwagę urzędniczce, bo nie wiem jak się to na mnie odbije.
Uważam, że każda z pracujących tam Pań powinna, przed rozpoczęciem pracy, przejść roczny staż w prywatnej firmie na stanowisku obsługi klienta. Wiem, jestem idealistką :) Czy kiedykolwiek to się zmieni?
Ta PNIwyłcznie raczej Swoja statystykę chce poprawić bo nie szuka NAPRAWDE DLA LUDZI PRACY ale chce wyłącznie WYKERESILC Z EWIDENCJI swoich literkowców z ewid.BEZRBOTNYCH - ? dla premii pewnie! lub statystyk? BO TO BEZNADZIJNA NIESTETY OSOBA niepomocna i niemila ZWSZE W KONTAKTACH IDYWIDUALNYCH ...czasem nawet bezczelna!!!! bo pod nosem pozwala sobie komntowac wypowiedzi INTERESANTÓW zgłaszających się do niej na tzw.GOTOWSC! BRAWO PANI Kar--ino Pi--nka wygodna praca w UP. to pani jak widać szczęście szkoda ze pani nie ma za grsz szacunku do INTERESNTÓW ....i...... dalej.......bez komentarza! SKNDAL jednak ogolnie mowiac ZE TAKE OSOBY MAJA POMGAC INNYM I PRACUJA W URZEDACH PANSTWOWYCH!!!!!
Starałam się o dotację, niestety nie doszło nawet do złożenia wniosku. Tyle formalności i związanych z nimi kosztów. Bezrobotny bez grosza przy duszy nie zdobędzie dotacji, bo musi zapłacić za przetrzymanie lokalu, a wkład własny zwiększa szansę na otrzymanie dotacji. Z tym samochodem też bzdura, poza tym na towar możesz przeznaczyć tylko 10% dotacji a więc maksymalnie lekko ponad 1600 złotych na ten moment. Mnie wprowadzono w bład, zapewniano, że są środki. Ogarnełam temat w 2 tygodnie, przychodzę po poradę a tam pani mi mówi, że już za późno.....
- 1
- 2
- 3
- »
Napisz komentarz