Dziś jest: 25.04.2024
Imieniny: Jarosława, Marka
Data dodania: 2020-07-24 17:30

Cezary Kapłon

Szambo w Wielkich Jeziorach Mazurskich. Żeglarze spuszczają ścieki do wody

Szambo w Wielkich Jeziorach Mazurskich. Żeglarze spuszczają ścieki do wody
Według masterplanu stworzonego przez Fundację Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich wielu żeglarzy wylewa nieczystości z jachtów prosto do jezior
Fot. Fundacja Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich / Facebook

Po Wielkich Jeziorach Mazurskich pływa ponad 14 tys. jachtów, czyli ok. 70 tys. żeglarzy. Wielu z nich usuwa nieczystości prosto do wody. Dlaczego?

reklama

Od lat tym problemem zajmuje się Fundacja Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich. Organizacja co roku tworzy masterplan, który obrazuje podjęte kroki i podsumowuje planowane działania zmierzające do ochrony środowiska naturalnego na Mazurach. Pierwszy z masterplanów wykonano w 1993 roku dla ówczesnego Ministerstwa Ochrony Środowiska i Zasobów Naturalnych. Od tamtego czasu, wiele się zmieniło. Przede wszystkim to, że wszystkie gminy w regionie mają wybudowaną oczyszczalnię ścieków, dzięki czemu poziom zanieczyszczeń zmalał.

Niestety, nadal jest wiele rzeczy do poprawy w tej materii. W masterplanie opisano przykrą żeglarską rzeczywistość. Jak się okazuje wielu żeglarzy nie kłopocze się wypróżnieniem zbiornika w porcie, tylko wylewa fekalia bezpośrednio do wody.

Żeglarze, którzy mają minimalny szacunek dla środowiska naturalnego opróżniają te ścieki na brzegu. Jeżeli opróżnią je w miejscu, w którym poziom wody gruntowej jest większy niż 1,5 m poniżej terenu zanieczyszczenie środowiska będzie niewielkie. Ale wynoszenie tych dosyć ciężkich pojemników na brzeg jest uciążliwe. Łatwiej jest je wylać bezpośrednio do jeziora i niestety tak to się najczęściej odbywa.

(…) W trakcie opracowywania aktualizacji masterplanu odbyliśmy kilka spotkań z zarządcami portów jachtowych. Wyłonił się jeszcze jeden problem. W portach większość dużych jednostek należy do firm czarterowych. Każda taka firma obsługuje od kilku do kilkudziesięciu jednostek pływających. Wymiana załóg następuje z reguły w sobotę. Pracownicy firm czarterowych mają kilka godzin, żeby wysprzątać i umyć jacht. Nie mają czasu płynąć czasami kilka kilometrów, żeby opróżnić ścieki. Otwierają po prostu dolny zawór i surowe ścieki wpadają do jeziora.

– możemy przeczytać w opracowaniu.

Zdaniem Magdaleny Fuk, prezesa zarządu Fundacji Ochrony Wielkich Jezior Mazurskich, w ciągu kilkunastu lat wzrosła skala tego problemu.

Teraz jachtów jest bardzo dużo– ok. 14 tys. – to nie są żaglówki tylko łodzie motorowe, które można wypożyczać bez patentu. Myślę, że to jest problem o wiele bardziej powszechny, niż jeszcze kilkanaście lat temu, bo turyści wynajmujący jachty nie mają tej świadomości jak żeglarze, którzy od lat są obyci z wodą. W dodatku zaśmiecane są wyspy i nabrzeża. Co roku organizujemy sprzątanie Mazur i jest ten sam problem – powiedziała w rozmowie z nami Magdalena Fuk.

Prezes fundacji dodała, że nie jest to tylko wina żeglarzy, bo na Mazurach zauważalny jest niedostatek odpowiedniej infrastruktury do odprowadzania ścieków.

Nie wszystkie przystanie jachtowe mają systemy do odbioru ścieków, czyli specjalne pompy. Na 161 zinwentaryzowanych portów tylko 33 posiadają miejsca do opróżniania toalet chemicznych, natomiast 12 wyposażonych jest w pompy odsysające ścieki z większych jachtów – przyznała prezes Fuk.

Magdalena Fuk dodała, że fundacja nie ma mocy, aby kontrolować kto i gdzie opróżnia nieczystości i takie działanie powinien podjąć rząd.

Myślę, że należałoby zwiększyć system kar za zrzucanie ścieków do wody. To musi być dotkliwa kara, w wysokości nawet kilku tysięcy złotych, żeby osoba, która się tego dopuści, na pewno tego więcej nie zrobiła. Druga sprawa, u nas nie ma obowiązku plombowania zaworów. Gdyby taki obowiązek uchwalić, można by było w porcie starać się o zaświadczenia, poświadczone pieczątką, o zrzuceniu ścieków w miejscu do tego odpowiednim – wyjaśniła prezes fundacji.

Na braki w prawie zwraca uwagę także Jolanta Piotrowska, członek zarządu województwa warmińsko-mazurskiego, która przez wiele lat pełniła funkcję burmistrza Giżycka. Swoimi wnioskami podzieliła się na Facebooku.

Potrzebujemy wprowadzenia obostrzeń, polegających na plombowaniu zaworów spustowych w jachtach. W wielu krajach jachty mają zaplombowane zawory spustowe. Zerwanie plomby np. w Szwajcarii kosztuje kilkanaście tysięcy euro – przyznała Jolanta Piotrowska.

Zaapelowała także o to, aby dbać o jeziora.

No to teraz z „grubej rury”: w sezonie mamy na mazurskich jeziorach ok. 14.000 jachtów. Mniejsze łódki mają toaletę...

Opublikowany przez Jolantę Piotrowską Sobota, 18 lipca 2020

Komentarze (5)

Dodaj swój komentarz

  • Psikutas 2020-07-26 18:33:21 185.136.*.*
    Przyklad idzie z góry. Jest zezwolenie na wylewanie ścieków ... Czaskowsi je wydał 😁
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 1 1
  • Wre 2020-07-25 21:38:28 46.169.*.*
    Dobrze, że ten temat jest poruszany. Mocno zastanawiałem się nad urlopem na Mazurach, ale nie wyobrażam sobie pływania w fekaliach. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie tam lepiej.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 4 1
  • zed 2020-07-25 21:32:42 31.172.*.*
    Cham to cham. Z kasa, czy bez.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 5 0
  • Syl. 2020-07-25 19:05:43 5.173.*.*
    Nie wiem co trzeba mieć za sumienie żeby wywalić tak po prostu fekalia za burtę. Niepoważni i deficytowi ludzie.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 3 0
  • Piekłonaziemi 2020-07-25 13:58:39 31.60.*.*
    Wszystkie mariny ( ich właścicieli) obłożyć wysokimi karami. Przecież te łajby gdzieś cumują , gdzie służby sanitarne,techniczne przed wodowaniem sprawdzić te pseudo żaglówki. Miasto nie daje rady , wszyscy defekują bezkarnie do jezior, rzek - oddać w ręce prywatne. Jak trzeba będzie zapłacić za korzystanie z dobrodziejstw przyrody i ponosić kary za niszczenie. To będą biedy siedzieć w domach i z żalem wspominać czasy słusznie minione. Brudasom śmiech!!!
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 5 0

www.autoczescionline24.pl