''Visit Olsztyn''. Kajakiem po Łynie [ZDJĘCIA]

''Visit Olsztyn''. Kajakiem po Łynie [ZDJĘCIA]
W piątek zainaugurowano kolejną atrakcję projektu Visit Olsztyn - program pilotażowy pływania kajakiem po Łynie
Fot. Łukasz Czarnecki-Pacyński / Olsztyn.com.pl, Anna Lendzian (6)

W piątek zainaugurowano kolejną atrakcję projektu "Visit Olsztyn" - program pilotażowy pływania kajakiem po Łynie.

Visit Olsztyn to program promocji miasta, którego celem jest zachęcenie jak największej liczby turystów do odwiedzenia stolicy Warmii i Mazur. Jedną z jego atrakcji jest projekt „Nocujesz - Zyskujesz“, który w wielkim skrócie polega na tym, że każda osoba zamieszkująca przez czas swojego pobytu u nas w jednym z hoteli biorących udział w tym przedsięwzięciu, może wtedy skorzystać ze zniżek w wybranych restauracjach, sklepach, a nawet warsztatach samochodowych. Teraz - także ze spływu kajakowego rzeką Łyna z parku pod Zamkiem w centrum Olsztyna aż pod elektrownię wodną - tam, gdzie do Łyny wpada rzeka Wadąg.

Ten spływ kajakiem po Łynie to nie jest oczywiście żadna nowość - wyjaśnił Krzysztof Otoliński, dyrektor Biura Promocji i Turystyki Urzędu Miasta Olsztyna. — Jednak do tej pory firmy świadczące tego rodzaju usługi organizowały takie imprezy wyłącznie dla grup. Nie było takiej opcji, żeby ktoś mógł zamówić sobie jeden kajak. Nareszcie w tym roku dopisało nam szczęście i do akcji „Nocujesz - zyskujesz“ zgłosiła się firma, która nie tylko zaoferowała zniżki dla turystów, ale wyraziła gotowość dostarczania także pojedynczych kajaków, jeżeli ktoś o to poprosi.

Krzysztof Otoliński

Kajaki można zamawiać telefonicznie, a dodatkowo - w soboty - będą one już czekały na chętnych w maleńkiej przystani kajakowej, usytuowanej zaraz za Mostem Młyńskim na Łynie i słynną Niagarą - jak żartobliwie nazywają olsztyniacy niewielki wodospad pod tym mostem. — Hotelarze sygnalizowali nam już, że chętnych do poływania kajakiem po rzece nie brakowałoby, gdyby można było wynająć po prostu jeden, a nie od razu powyżej trzech — dodał Otoliński. — I oto nareszcie znalazła się firma gotowa świadczyć takie usługi.

— My już w środę sprawdziliśmy, czy rzeczywiście szlak kajakowy na Łynie jest bezpieczny - opowiadał Dariusz Wasiela, dyrektor Zarządu Zlewni w Olsztynie PGW „Wody Polskie“ —  Należy oczywiście pamiętać, że woda to żywioł i jeżeli ktoś zacznie zachowywać się zbyt swobodnie, to ten żywioł szybko nauczy go pokory. Pamiętajmy także, że Łyna płynie przez obszar chronionego krajobrazu i dlatego wszelkie ingerencje człowieka w ten krajobraz - na przykład związane z udrożnieniem szlaku kajakowego dla turystów - muszą być zgodne z przepisami prawa. Dlatego zapraszamy do korzystania z uroków naszych rzek w sposób mądry, z poszanowaniem przyrody.

Dariusz Wasiela

Po sygnale do startu trzeba przez chwilę trochę powiosłować na spokojnych w tym rejonie wodach rzeki, zanim dotrzemy do punktu, od którego zaczniemy już płynąć korzystając z „napędu grawitacyjnego“. Po drodze przepływamy pod wspaniałą konstrukcją pamiętającego czasy pruskie zabytkowego mostu kolejowego oraz pod młodszym od niego o sto lat mostem samochodowym na ulicy Artyleryjskiej. Potem nurt Łyny zaczyna nieco przyspieszać i teraz wystarczy już tylko - zanurzając to lewe, to prawe wiosło przyhamowywać rozpędzający się kajak, aby ustawić go na właściwym kursie. Ostrożnie wymijamy leżące w wodzie omszałe pnie noszące ślady bobrzych zębów. Jedna z załóg zagapiła się niestety i ani się obejrzeli, jak trzeba już było wyciągać ich z wody. Płyniemy oczywiście w obecności ratownika i każdy uczestnik wyprawy miał na sobie kamizelkę ratunkową, skończyło się więc jedynie na śmiechu.

Mini rejs kajakiem na około pięciokilometrowej trasie nie trwa długo, a kiedy trzeba nawigować w zakolach dzikiej, krętej rzeki mamy poczucie prawdziwego kontaktu z przyrodą. Szybko uczymy się przy tym, jak pracować wiosłami, żeby nie spadały na nas przy tym kropelki wody otrząsanej z tych wioseł oraz jak usiąść w naszym wodnym pojeździe, aby nie drętwiały nam nogi.

Po drodze przepływamy pod zawieszonym nad Łyną parkiem linowym a kiedy nad naszymi głowami zaczyna rysować się na tle nieba linia wysokiego napięcia, to niechybny znak, że nasza przejażdżka zbliża się już do końca. Tam czeka już na nas obsługa rejsu, która szybko i sprawnie załadowuje kajaki na specjalną platformę do ich przewozu a szef firmy, Jacek Lendzian, podsumowuje: — Probujemy zachęcić olsztynian i nie tylko ich do aktywnego spędzania wolnego czasu. Mamy tutaj bardzo ładny odcinek rzeki - nie trzeba nigdzie wyjeżdżać z miasta, żeby skorzystać z aktywności fizycznej na łonie przyrody.

Komentarze (4)

Dodaj swój komentarz

  • Ulatt 2021-07-19 16:22:56 5.173.*.*
    Od kilku lat biorę udział w spływach indywidualnych na Łynie. Chyba pan Krzysiu zrobił słaby research xD
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • What 2021-06-07 09:42:32 31.60.*.*
    Pan Dariusz Wasiela powinien jeszcze do zdjęcia z kajakami założyć cylinder i frak. 😊
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 0
  • tfs 2021-06-07 09:34:41 51.38.*.*
    50 zł - ceny jak na Krutyni
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 5 0
  • darekstypinski@gmail.com 2021-06-06 19:54:48 88.156.*.*
    A jaki koszt jest takiego spływu ?
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 2 1