Rozkład jazdy MPK Ogłoszenia Katalog firm Otwarte Dane Imprezy w Olsztynie Dodaj raport Zaloguj się

Edukować czy nie edukować?

Nowy rok szkolny to dla rodziców czas trudnych decyzji. Na pierwszej wywiadówce otrzymują ankietę z pytaniem ''Czy zgadzasz się na uczestnictwo Twojego dziecka w lekcji wychowania do życia w rodzinie?''. I tu pojawia się problem.

reklama
''Wychowanie do życia w rodzinie'' - to zajęcia z edukacji seksualnej. Część rodziców oburzona propozycją szkoły, nie zapoznawszy się nawet z programem zajęć, nie wyraża zgody na uczestnictwo swojego dziecka w lekcji.

Na pytanie dlaczego się nie zgadza, odpowiada ''czego ma się nauczyć, to się nauczy sam/a''. Popierający wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół rodzice, wzruszają ramionami i bez skrupułów odpowiadają ''wolę żeby dziecko dowiedziało się czegoś o tej sferze ludzkiego życia od psychologa prowadzącego zajęcia,  niż gdyby miało dowiedzieć się tego samo - na podwórku''.

Zajęcia z edukacji seksualnej to temat kontrowersyjny. O ile w miastach młodzi ludzie mają dostęp do różnych źródeł wiedzy, to już na wsiach ten dostęp jest bardzo ograniczony. Niedopuszczalne jest również to, że zajęcia z przygotowania do życia w rodzinie - edukacji seksualnej, prowadzą księża, siostry zakonne czy katecheci.

Takie zajęcia prowadzone przez osoby do tego nieupoważnione – nie mające kwalifikacji, nijak się mają do edukacji seksualnej. Młodzież nie jest zapoznawana  z ludzką seksualnością w sposób profesjonalny, nie poznaje również metod antykoncepcji.

Celem edukacji seksualnej jest przecież nie tylko informowanie młodych ludzi o sferze seksualnej człowieka, ale również pokazanie im zmian jakie zachodzą w ich psychice w procesie dojrzewania. Ważne by młodzież wiedziała, że nie dzieje się z nimi nic złego, a jedynie dorastają.

Niestety w naszym kraju wciąż prawie 40 procent obowiązkowych zajęć z wychowania do życia w rodzinie nie jest prowadzonych , albo niewiele dzieci z nich korzysta, bo rodzic nie wyraził  na to zgody.

Oczywiście ważne, aby dzieci były edukowane przez swoich rodziców. To przecież obowiązek opiekunów - rozmawiać z własnymi dziećmi i poruszać wszelkie tematy - również temat seksu. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy rodzic nie ma czasu na ''trudne rozmowy'', a skarbnicą wiedzy dla dziecka stają się rówieśnicy na podwórku.

Czy edukacja seksualna powinna być wprowadzona na stałe do planu lekcji uczniów? Wypowiedz się!

Komentarze (4)

Dodaj swój komentarz
Odpowiadasz na komentarz.
Zaloguj się i odblokuj lepsze komentarze. Historia, wyróżnienie i dodatkowe opcje w Twoim profilu. Zaloguj się

  • reojk 2011-03-16 19:37:05 83.12.*.*
    Te zajęcia powinny być prowadzone na zachodnim poziomie a nie przez wystraszone katechetki, które boją się wymówić słowo "sex" a co dopiero porozmawiać o antykoncepcji czy homoseksualizmie. Szkoła jest za mocno przesiąknięta religią! Wycofać religię, nauczać etyki!
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • obywatel 2010-12-02 18:33:09 88.199.*.*
    kolejne stołki dla leniwych intelektualistów, pogadać i jak każdy stołek budżetówki bez odpowiedzialności .CZY jak pogada a moja córka zajdzie w ciążę to weżmie odpowiedzialność, bo pieniądze już wziął, tak samo radni ,darmozjady fuj. a dzieci ? dalej chowajcie bezstresowo.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • maro 2010-10-12 14:07:46 88.156.*.*
    albo coś ze mną nie tak, albo na tym zdjeciu widze 2 facetów całujących się
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0
  • Baj'er 2010-10-08 16:33:13 81.190.*.*
    Po co to udawanie ? Lekcja - wychowanie do życia w rodzinie, to nie edukacja seksualna ! Niczego ten przedmiot nie załatwia. Dość hipokryzji.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 0 0

Proponowane artykuły