Dobre posunięcie czy ingerencja w życie rodziny?

Sejm przyjął wczoraj projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Niektóre zapisy, m. in. te o ochronie ofiar przemocy i profilaktyce nie budzą kontrowersji. Inne, dotyczące np. zakazu stosowania kar cielesnych wobec dzieci od miesięcy dzielą społeczeństwo. Zbyt duża ingerencja w życie rodziny - to główny zarzut przeciwników znowelizowanej ustawy.

''Bezstresowe wychowanie'' to modne ostatnio hasło, rzucane często przez młodych rodziców. Akceptacja wszystkich poczynań dzieci, uleganie prośbom i brak karności to tylko niektóre ze sposobów na traktowanie maluchów. Jak widać polski sejm przychyla się do idei bezstresowego wychowania - wczoraj 269 głosami za, przy 158 przeciw, przyjął projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Ustawa zawiera m.in. zapis o całkowitym zakazie stosowania kar cielesnych wobec dzieci, który od dawna budził kontrowersje nie tylko wśród rodziców, ale i pedagogów.

Powiedzmy sobie szczerze: nikt chyba nie popiera katowania, ciągłego bicia, nękania i poniżania dziecka – jeśli chodzi o to, nie można mieć wątpliwości, że takie czyny powinny być zakazane. To oczywiste. Nie mniej jednak zapisy zaakceptowane wczoraj przez posłów mogą budzić obawy. Bo czy nie jest to zbyt duża ingerencja w życie rodziny i sposób wychowania dziecka? Dodatkowo pojawiły się już głosy, że takie poczynania to próba ograniczenia władzy rodzicielskiej. Niestety, w takim przypadku łatwo o nadużycie. Każdy rodzic, który pod wpływem zdenerwowania da lekkiego klapsa swojemu dziecku, które np. wyrwało się i wbiegło na ulicę pod samochód, może być już traktowany jak potencjalny przestępca. Nieprzychylne spojrzenie na sąsiadkę wystarczy, by ta w geście ''życzliwości'' powiadomiła odpowiednie służby o niewinnym klapsie. Walka z przemocą w rodzinie jest potrzeba, jednak tego typu projekty, stawiające na równi rodziców notorycznie katujących dzieci z tymi, którzy uderzą malucha jedynie w wyjątkowych sytuacjach są chyba sporym błędem.

Rząd chcąc pomóc dzieciom i zadbać o ich bezpieczeństwo tworzy rozwiązania, które doprowadzają do paradoksów. Przykłady mamy w tej samej ustawie. Wprawdzie zapisy o ochronie ofiar przemocy, udzielaniu im pomocy i profilaktyce nie wywołują oburzenia, to już kolejny - o podejmowaniu decyzji w sprawie odebrania dziecka rodzicom przez pracownika socjalnego - tak. Ta adnotacja to, zdaniem niektórych, kolejna próba ograniczenia autonomii rodziny. Przypomnijmy: pracownik socjalny ma prawo interweniować i odebrać dziecko rodzicom, gdy stwierdzi, że zagrożone jest jego zdrowie lub życie. Pierwotne propozycje zostały wprawdzie złagodzone, jednak nawet to nie zmienia faktu, że te obecne są również kontrowersyjne. Teraz maluch, zgodnie z zapisami, może być odebrany jedynie w wyjątkowych sytuacjach, przy czym w pierwszej kolejności powinien być przekazany najbliższej rodzinie. Tu rodzi się pytanie: jakie to wyjątkowe sytuacje? Jako pierwszą wymienia się np. nietrzeźwość rodziców, jednak niestety nie precyzuje się kiedy człowieka można uznać za pijanego, a kiedy nie - czy wystarczy już 0,5 promila, czy potrzeba może więcej? Choć ustawa ma chronić dzieci, to taki brak precyzji zdecydowanie temu nie służy. To otwarta droga do  nadużyć. Na szczęście, zgodnie ze zmianami, pracownik socjalny nie będzie mógł podejmować decyzji o odebraniu dziecka samodzielnie. Oprócz tego maluch trafi do odpowiedniej placówki bądź też rodziny zastępczej dopiero wtedy, gdy nie zajmie się nim ktoś z bliskiej rodziny. Wszystkie decyzje pracownika socjalnego będą musiały być potwierdzone w ciągu 24 godzin przez Sąd Rodzinny.

Ustawa wzbudza spore emocje, ma wielu zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Niestety wsród posłów dominowali ci, akceptujący wszystkie - dobre i złe - zmiany. Teraz  ustawa trafi do Senatu, który zdecyduje o jej dalszym losie.

 

Komentarze (5)

Dodaj swój komentarz

  • Polak 2010-05-11 13:39:49 213.73.*.*
    @Szary: a kto powiedział, ze to ich dziecko? 'Wszystkie dzieci nasze są' - czyli oni jak zechcą, to ci je zabiorą. To mnie właśnie dręczy, - odpowiedzialność za wychowanie coraz bardziej i w świetle prawa przesuwa się z rodziny na jakąś instytucję, która sprawdza, czy aby nie mówisz za głośno do dzieci. Szkoły już dawno są oderwane od rzeczywistości i mają za zadanie uczyć bzdur. Teraz czas na rodzinę. A gdy już wszystko będzie pod 'wymarzoną' kontrolą rządu, to będziemy mieli powtórkę z rozrywki sprzed 89 roku. Idealny kraj rad!
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • Szary 2010-05-08 02:14:04 188.147.*.*
    Bezstresowe wychowanie?Zezwolenie na wszystko?Żadnych zakazów i ograniczań?Co za idiota pisał tą ustawę?Przecież życie w społeczeństwie to jakieś normy,prawa,obyczaje.Więc pewne ograniczenia,wynikające z samego faktu istnienia społeczenstwa.Z jendej strony mamy zakaz krytykowania zachowań dziecka,narzucania mu norm a z drugiej za czyny dziecka do lat 16 całkowicie odpowiadają rodzice.Więc jak rodzic ma wychować to dziecko i przystosować do życia z innymi ludzmi,skoro niewolno rodzicowi narzucać norm w tym społeczenstwie obowiązująch,ani krytykować zachowań dziecka,choćby były to zachowania nawet prawnie zakazane.Dziecku dano prawną samowolę,za którą odpowiadać bedą rodzice,choć tym samym rodzicom związało się ręce.I odebrano mozliwość krytykowania negatywnych zachowań dzieci,pominania ich nie mówiąc już o ostrym sprzeciwie w przypadku wybryków typu zakładanie koszy na śmieci,czy bicie przez grupy wyrostkó innych ludzi.Ta ustawa ma jedną wielką wadę.Nie zapobiega przemocy i patologii,nie jest ustawą prewencyjną,tylko ma zastosowanie dopiero wtedy gdy patologia juz zaistniała.A co najgorsze w znaczny sposób przyczyni się do wzrostu tej patologi i do rozpadu rodzin.Ale niestety w Polsce dobrych rozwiązań się nie wprowadza.Albo prawo jest wręcz śmiesznie pobłażliwe,jak np.paroletnie kary dla morderców,albo wręcz przesadnie restrykcyjne i bezsensowne,jak w przypadku tej ustawy.Nietety inne być nie może,przy debilnym rządzie,gdzie zdecydowana większość to komunisci,którzy teraz tworzą demokrację.Paradkoks,taki sam jako i ta ustawa.
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • tata 2010-05-07 23:58:34 83.25.*.*
    No cóż... Będzie po prostu więcej samobójstw za parę lat. Dzieci wychowywane w przekonaniu, że wszystko im wolno i życie jest bezstresowe będą się zabijać. Bo przecież dorosłe życie to ciągły stres, więc skoro wychowuje się je bezstresowo, to nagle następuje zderzenie z okrutną rzeczywistością, z którą młodzi sobie nie radzą.
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • Mama 2010-05-07 20:29:45 83.20.*.*
    Wyszło, że jestem alkoholiczką, która notorycznie katuje dziecko... Nie jestem, nie biję dziecka, ale denerwuje mnie taki postęp... który prowadzi do tego, że rodzą się patologie, a do gimnazjum strach posłać własne dziecko, a spotykając na ulicy grupę młodych ludzi człowiek nie wie gdzie uciekać i co może go spotkać... Policjanci są zabijani w autobusie przez chuliganów gdy zwracają im uwagę i nikt nie reaguje, bo? Bo dzieci wychowujemy bezstresowo!!!!
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść
  • mama 2010-05-07 20:25:30 83.20.*.*
    Hm... całkowity zakaz kar cielesnych??? Czyli teraz nie można dać klapsa ani "zdzielić ścierką" jak to się działo za naszych czasów dziecięcych... Czy człowiek czuł się maltretowany? Nie, ale miał respekt do rodziców nauczycieli... A tera? Zakładają kosze na śmieci na głowę nauczycieli, przeklinają, wyzywają ich i nagrywają to na komórki... Bo nie ma żadnej kary na nich... Co do "nietrzeźwych" rodziców - wprowadźmy całkowity zakaz sprzedaży alkoholu ludziom posiadającym potomstwo. Pod karą więzienia - oczywiście dla sprzedawcy - będzie prewencja.... Albo całkowitą prohibicję bo w końcu rodzice +dzieci do 18 roku życia ( im nie wolno sprzedawać alkoholu bo są nieletni) stanowią większość naszego społeczeństwa. Reszta nich się dostosuje!
    Odpowiedz Oceń: 0 0 Zgłoś treść