[WYWIAD] Monika Falej: ''Marihuana medyczna może przynieść wiele dobrego''

[WYWIAD] Monika Falej: ''Marihuana medyczna może przynieść wiele dobrego''
Monika Falej z krzaczkiem marihuany w doniczce
Fot. archiwum prywatne

Szesnaścioro posłów z kilku ugrupowań parlamentarnych zawiązało Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany Leczniczej. - Umiejętnie wykorzystana do celów medycznych może przecież przynieść wiele dobrego pacjentom - uważa olsztyńska posłanka Lewicy Monika Falej.    

O tym, że marihuana lecznicza jest wykorzystywana na świecie do niesienia ulgi pacjentom cierpiącym z bólu słyszymy już od lat. Leki wyprodukowane na bazie marihuany: syropy lecznicze albo pigułki są wykorzystywane i w trakcie opieki paliatywnej, i przy leczeniu chorób onkologicznych, i przy chorobach związanych z układem nerwowym. Jeżeli jednak spróbujesz przywieźć do Polski taki lek kupiony legalnie w niemieckiej aptece, możesz zostać potraktowany jak przemytnik narkotyków i trafić za kratki.

Grupa posłów postanowiła położyć kres temu prawnemu absurdowi i rozpoczęła pracę nad tym, by ten niezbyt drogi, a jednocześnie użyteczny dla wielu pacjentów, środek mógł być w Polsce stosowany legalnie. Jedną z inicjatorek powołania Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany jest olsztyńska posłanka Monika Falej z partii Wiosna.

Pani poseł, potrzeba zalegalizowania tego uznanego już na świecie środka leczniczego narastała w Polsce od lat. I nareszcie słowo stało się ciałem. Przed państwem niełatwa droga...

— Rzeczywiście w Polsce można zauważyć niezrozumiały opór przeciwko korzystaniu z tego leku. Państwo legalizuje palenie papierosów, które jest przecież naprawdę szkodliwe. Leczenie skutków palenia kosztuje budżet państwa, a więc nas, ogromne pieniądze. Mamy do czynienia z dużą liczbą chorób towarzyszących nałogowi palenia tytoniu.

W przypadku marihuany leczniczej mamy dobrze udokumentowane przypadki jej korzystnego oddziaływania medycznego oraz uśmierzania bólu

— I właśnie to skłoniło mnie do zaangażowania się w pracę naszego Zespołu Parlamentarnego. Niejednokrotnie różne osoby były karane przez prawo, kiedy sprowadzały dla swoich najbliższych z zagranicy leki oparte na marihuanie leczniczej. Wciąż jest to czyn zagrożony karą więzienia. To już najwyższy czas, aby ten środek został „dekryminalizowany“ czyli żeby przestano osoby z niego korzystające traktować jak kryminalistów. Oczywiście chodzi tu wyłącznie o niewielkie ilości marihuany leczniczej stosowanej na własny użytek a nie o „plantatorów“ uprawiających konopie na dużą skalę w celu sprzedania ich potem handlarzom narkotyków. I oczywiście ten dobry środek leczniczy powinien być dostępny w przystępnej cenie.

Konopie to nie tylko marihuana. To także dobry materiał do produkcji odzieży...

— Kolejnym obszarem zagadnień jest wprowadzenie rozwiązań prawnych, które pozwolą polskiemu przemysłowi konopnemu rozwijać się w Polsce. Konopie siewne czy inaczej: włókniste były na dużą skalę wykorzystywane w naszym kraju przed II wojną światową. Jednak zostały prawie zapomniane w związku z polityką antynarkotykową. Jest to o tyle niezrozumiałe, że nie posiadają one żadnych właściwości narkotycznych a ich jedyny związek z konopiami indyjskimi czyli marihuaną jest czysto wizualny. Od 40 lat konopie są bowiem klasyfikowane jako trzy podgatunki: Cannabis Indica - to ten, który jest wykorzystywany do celów medycznych oraz jako środek odurzający; Cannabis Sativa - hodowana dla zastosowań przemysłowych, ponieważ produkuje silne włókno oraz Cannabis Ruderalis - „dzika marihuana“, nieprzydatna ani do celów medycznych, ani przemysłowych.

Chcemy zaproponować Sejmowi pakiet „ustaw konopnych“, które wpłyną znacząco na rolnictwo, na medycynę, na politykę wobec młodzieży oraz, oczywiście, na budżet państwa. Każdy z tych producentów czy sprzedawców będzie przecież odprowadzać podatki do Skarbu Państwa. Ten konglomerat różnych rozwiązań wpłynie z jednej strony na dobrostan i zdrowie ludzi, a z drugiej strony może przysłużyć się rozwojowi pewnej gałęzi przemysłu włókienniczego. Konopie były już w przeszłości wykorzystywane do produkowania mocnych tkanin odzieżowych, wytwarzano także sznury konopne i warto do tego powrócić.

Kiedy słyszymy słowo: „marihuana“ to od razu nasuwa się obraz gromady długowłosych, niedomytych narkomanów, którzy palą tak zwane „jointy“ i doświadczają narkotycznej ekstazy.

— To oczywiście kwestia odpowiedniego wykorzystania Cannabis Indica. Palacze uzależniają się, natomiast przy odpowiednim wykorzystaniu medycznym otrzymujemy efekty lecznicze. Szczególnie przy uśmierzaniu bólu. Marihuana medyczna ma zastosowanie na przykład przy leczeniu epilepsji, podobnie, jak inne środki psychotropowe. Wtedy jest dawkowana pod kontrolą lekarza.

Z przedwojennej literatury pamiętam przypadki osób, które w efekcie długotrwałego uśmierzania bólu morfiną stawały się w końcu morfinistami czyli narkomanami. Czy w przypadku marihuany medycznej lekarze są w stanie zabezpieczyć pacjenta przed taką ewentualnością?

— Każdy lek psychotropowy może doprowadzić do uzależnienia, kiedy przesadzi się z jego dawkowaniem. Tak samo uzależnia na przykład nikotynizm. Kiedy jednak środek będzie aplikowany pod kontrolą lekarza, to takiego niebezpieczeństwa nie będzie.

Czy państwo próbowali już rozmawiać na ten temat w Sejmie? Może na razie nieoficjalnie, raczej na zasadzie „sondowania gruntu“? I z jakim spotkało się to przyjęciem ze strony innych parlamentarzystów?

— Napotkaliśmy ogromne zrozumienie ze strony kolegów z różnych partii. Można o tym rozmawiać „ponad podziałami“.

A czy mają państwo wsparcie w tej sprawie ze strony przedstawicieli świata nauki?

— Kiedy już nasz zespół trochę „okrzepnie“ będziemy organizowali spotkania z ekspertami ze świata medycyny, na które będziemy zapraszać także kolegów parlamentarzystów z innych ugrupowań. Wtedy zajmiemy się wypracowaniem najlepszych rozwiązań: i od strony medycznej, i od strony prawnej, korzystając z fachowej wiedzy tych specjalistów.

Czy sądzi pani, że będzie to proces długotrwały?

— Kiedyś Ruch Palikota podjął już taką próbę, ale wtedy nie spotkało się to ze zrozumieniem ze strony parlamentarzystów, teraz tzw. „klimat“ jest znacznie lepszy. Także polskie społeczeństwo zaczyna coraz bardziej rozumieć takie potrzeby. Mamy więc już także społeczne przyzwolenie na takie „legalistyczne“ podejście. Także osoby zaangażowane w politykę zaczynają to naprawdę rozumieć. Nie ma chyba osoby, która nie miała wśród swoich znajomych lub rodziny kogoś umierającego w bólach z powodu choroby nowotworowej.

Z tego co pani mówi wynika, że pojawiły się realne szanse przeprowadzenia tego projektu przez niezbędne procedury sejmowe zmierzające do zmiany obowiązujących obecnie przepisów w tej kwestii?

— Na to liczymy. Kiedy posiadanie niewielkiej ilości marihuany w celach leczniczych przestanie być karane przez prawo, nie będzie już potrzeby angażowania dużych środków finansowych oraz czasu policji w zwalczanie tych rzekomych „narkomanów“. Państwo nie chce być dilerem narkotyków, nie określa więc tym mianem papierosów. Proszę jednak porozmawiać z którymkolwiek nałogowym palaczem na temat rzucenia palenia. Jeżeli marihuana lecznicza będzie naturalną rzeczą dostępną w naturalny sposób i przestanie być to pokazywana w sposób wyolbrzymiony jako totalne zło, to będzie to o wiele łatwiejsze.

Jakie najbliższe zadania przed nowopowołanym zespołem parlamentarnym?

— Podzieliliśmy się na trzy zespoły. Jeden opracowuje plan działania w kierunku legalizacji, drugi opracowuje kompendium niezbędnej wiedzy na temat marihuany leczniczej, a trzeci rozpracowuje temat konopi siewnych służących do produkcji i liczymy na to, że zdążymy „przeprowadzić ten projekt przez Sejm“ do końca tej kadencji.

To jeszcze prawie trzy lata. Rozumiem, że nie jest to wcale prosta sprawa?

— Przez tyle lat nikomu się to nie udało, myślę więc, że i tak towarzyszy nam duży optymizm i narzuciliśmy sobie szybkie tempo prac. Potrzeba tu nie tylko sporego zaangażowania wielu osób. Trzeba także przetransformować utrwalone przez wiele lat przekonanie, że marihuana jest wyłącznie czymś bardzo niedobrym, czy szkodliwym. Jak już wspomniałam, wcześniej odczuwaliśmy silny opór materii i nikt nie chciał za bardzo o tym rozmawiać a teraz odczuwamy wyraźną zmianę „klimatu“ wokół tej sprawy. Można zaobserwować wyraźną akceptację idei zalegalizowania tego leku, a także oczekiwanie na to - przede wszystkim ze strony osób chorych oraz ich rodzin.

Członkami Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany Leczniczej są:

  1. przewodnicząca - Beata Maciejewska, Lewica

  2. wiceprzewodnicząca - Paulina Matysiak, Lewica

  3. sekretarz - Urszula Zielińska, Koalicja Obywatelska

  4. Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Lewica

  5. Monika Falej, Lewica

  6. Michał Jaros, KO

  7. Maciej Kopiec, Lewica

  8. Jakub Kulesza, Konfederacja Wolność i Niepodległość

  9. Monika Pawłowska, Lewica

  10. Małgorzata Prokop-Paczkowska, Lewica

  11. Andrzej Rozenek, Lewica

  12. Joanna Scheuring-Wielgus, Lewica

  13. Dobromir Sośnierz, Konfederacja WiN

  14. Krzysztof Śmiszek, Lewica

  15. Adrian Zandberg, Lewica

  16. Marcelina Zawisza, Lewica

Łukasz Czarnecki-Pacyński

Komentarze (17)

Dodaj swój komentarz

  • Toby z Izraela 2020-12-06 10:05:05 94.254.*.*
    Taka marichuane to sie pali, pije czy, wstrzykuje?
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 5 2
  • ko 2020-12-02 12:13:41 176.221.*.*
    Znów ta wulgarna anarchistka
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 6 7
  • gość 2020-12-01 08:52:19 80.55.*.*
    Gardzę falejem
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 5 8
  • delegat na zjazd 2020-11-30 23:25:09 83.23.*.*
    Wanda Wasilewska szyta na miarę Olsztyna.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 7 5
  • Bob Zieliński 2020-11-30 19:17:00 88.156.*.*
    Gardzę lewicą!
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 9 11
  • Fanka Kory!!!!! 2020-11-30 19:08:51 5.184.*.*
    Bardzo dobrze p.Moniko, proszę nie słuchać pisowskiej psiarni/kundlarni. Olga Jackowska"KORA"byłaby szczęśliwa, że ktoś kontynuuje jej dzieło.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 8 11
  • MP 2020-11-30 18:13:52 188.146.*.*
    No i wtedy posłanki będą nie tylko agresywne Ale jeszcze naćpane.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 8 4
  • Pan Jan 2020-11-30 13:13:25 37.30.*.*
    Trzeba przyznać że pisiory mają aktywnych hejterow na necie no jak to za parę groszy można się dać zeszmacić
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 11 13
  • Dnoo 2020-11-30 11:52:19 95.160.*.*
    Haha lewuchom nie wolno wierzyć, oni wszystko powiedzą, aby zrobić na złość PISiorom. Stop lewy home haha tfuuu
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 7 8
  • R.O. 2020-11-30 11:36:17 83.23.*.*
    Pierdoły takie. Są w kraju ważniejsze sprawy niż latanie z krzakiem i uśmiechem na twarzy. Opozycja pokazuje swoją słabość i nieudolność poprzez takie wywiady i tematy. Żałosne.
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 13 12