Zdaniem radnego Fabianowicza w ostatnim sezonie letnim w Olsztynie mieliśmy do czynienia z „niespotykaną dotychczas liczbą komarów”. Fabianowicz podkreśla, że owady przeszkadzają w aktywnym odpoczynku w rejonie lokalnych jezior i Łyny, co ma uprzykrzać życie zarówno mieszkańcom jak i turystom.
Radny Koalicji Obywatelskiej, jako przykład systemowej walki z komarami, podaje Wrocław, który od 20 lat realizuje „Program Kontroli Liczebności Komarów”. Chodzi o zabiegi preparatem biologicznym zwalczającym stadium larwalne rozwijające się w wodzie oraz preparatami chemicznymi ograniczającymi osobniki dorosłe.
Zdaniem Fabianowicza zastosowane w Olsztynie środki m.in. budki lęgowe dla nietoperzy i jeżyków, które chronią nas przed komarami, są niewystarczające. Jak podkreśla, stolica Warmii i Mazur ma stwarzać owadom szczególnie dogodne warunki do rozwoju. Chodzi o dużą liczbę zbiorników wodnych i lasów.
Osobnym wątkiem poruszonym przez radnego jest kwestia zmian klimatycznych. Skutkiem ocieplania klimatu może być pojawienie się w mieście nad Łyną gatunków, przenoszących choroby zakaźne np. malarię
- przestrzega autor interpelacji.
Mam nadzieję, iż Pan Prezydent dostrzega niekontrolowany rozwój komarów w Olsztynie i razem z Wydziałem Środowiska Urzędu Miasta Olsztyna pochyli się nad tym problemem
- podsumowuje Fabianowicz.
Co ciekawe, odmienne zdanie w sprawie odkomarzania Olsztyna ma profesor Stanisław Czachorowski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Ukształtowanie Olsztyna wcale nie sprzyja temu, by pojawiały się tu wielkie ilości komarów – stwierdza w rozmowie z Gazetą Wyborczą. - Łyna to woda płynąca, a w jeziorach larwy komarów zjadają ryby (...) Uważam, że koszty finansowe i środowiskowe są zbyt wysokie w stosunku do skali problemu
- dodaje.







Komentarze (43)
Napisz komentarzPosłem, żeby wdrożyć rozwiązania z Warszawy.
Tam w Warszawie ten problem po 3 latach rozwiązał się poprzez ptaki. W Olsztynie narósł do roli "za późno i nic nie wiele da się już zrobić":
Pisałem o tym do Ratusza i Rady Miasta Olsztyna o tym już w 2013 roku, kiedy problem był mniejszy dostałem odpowiedź:
"Komary są też w ekosystemie również potrzebne nie należy ich rozwijać kosztem innych"
..żeby nie było że kłamię posiadam kopie pisma:
---- Original Message -----
From: "Piotr Grzymowicz" <[email protected]>
Sent: Monday, August 05, 2013 12:42 PM
Subject: odpowiedź na e-mail
Witam
W odpowiedzi na Pana korespondencję mailową w sprawie instalowania w
Olsztynie masztów lęgowych dla jerzyków informuję:
Specyfika położenia naszego miasta tj. dużo zbiorników wodnych i terenów
zieleni, zadrzewionych, zakrzewionych, powoduje wspaniałe bogactwo
przyrody i liczne występowanie przedstawicieli grzybów, flory i fauny. Część
z tych organizmów w terenie zurbanizowanym nie jest mile widziana przez
ludzi. Dotyczy to m. in. niektórych owadów jak komary i meszki. Jednak
nie dotyka nas szczególna plaga owadów, jak to ma miejsce w innych
miastach np. we Wrocławiu czy w Szczecinie. Stąd w Olsztynie na terenach
miejskich nie prowadzimy ich zwalczania metodami chemicznymi, na razie nie
ma takiej potrzeby. Administratorzy poszczególnych terenów i osoby prywatne
mogą podjąć takie działania we własnym zakresie. Na terenie miasta
występują różne gatunki ptaków owadożernych, w tym jerzyki, które bez
wątpienia przyczyniają się do eliminowania owadów. Jerzyk (Apus apus) jest
gatunkiem bardzo licznym w Olsztynie. Ornitolodzy oceniając kierunek zmian
jego liczebności w naszym mieście wskazują wyraźnie na wzrost lub jedynie
fluktuację. Na tle innych miast wypadamy więc wyjątkowo dobrze, bo
liczebność jerzyka w Polsce wykazuje tendencję spadkową. W części Olsztyna,
zwłaszcza tam, gdzie występuje stara zabudowa, nie ma nawet potrzeby
budowania budek lęgowych dla tych ptaków. Jerzyki radzą sobie doskonale
zasiedlając murowane budynki, głębokie szczeliny między cegłami, pod
dachówkami, zagłębienia i szpary, otwory wentylacyjne, wieże kościelne itp.
Szczególnie liczne są na osiedlach Kętrzyńskiego, Grunwaldzkim, Śródmieściu
i Zatorzu, mniej liczne na osiedlach realizowanych w technologii wielkiej
płyty jak Nagórki, Jaroty i na niektórych osiedlach willowych, ale z
pozostałościami starej zabudowy wiejskiej, z dachami krytymi dachówką jak
Likusy, Dajtki, Mazurskie. Punktowe stanowiska, gdzie gniazdują kolonijnie
to np. Redykajny, Stare Kieźliny. Nielicznie gniazdują w strefie zabudowy
przemysłowej. Potrzeba instalowania budek, jako kompensacji przyrodniczej,
powstaje głównie przy realizacji nowych obiektów lub modernizacji
istniejących budynków z zastosowaniem termoizolacji. Polskie Towarzystwo
Ochrony Ptaków, działające również w Olsztynie, chętnie współpracuje z
administratorami budynków. Szczególnie chlubną działalność w tej materii
prowadzi SM „Jaroty”, która na swoim terenie od lat instaluje budki dla
ptaków różnych gatunków, w tym jerzyków. Działanie takie ma na względzie
zabieganie o różnorodność biologiczną i względną równowagę w środowisku
przyrodniczym. Z doświadczenia wiemy, że budki lęgowe dla jerzyków
sprawdziły się jedynie na budynkach wysokich. Na budynkach niskich zajmowały
je inne ptaki, niezupełnie pożądane w tym miejscu np. szpaki. Postawienie
masztu lęgowego, o którym Pan pisze, wynikać musi z faktycznej potrzeby,
wymaga też specyficznego miejsca i muszą to być obiekty wysokie.
Uzupełniająco dodam, że jerzyki rzeczywiście odżywiają się owadami, ale
pokarm podejmują w locie i na znacznej wysokości. Co w przypadku komarów
przekłada się na ich udział procentowy w pokarmie tych ptaków. Źródła
naukowe określają, że muchówki (do których należą komary) stanowią zaledwie
10% owadów spożywanych przez jerzyki. W tym kontekście widać, że w naszych
warunkach ważne są wszystkie ptaki owadożerne i nie należy rozwijać
nadmiernie jednej populacji kosztem innych.
Bardzo dziękuję Panu za zainteresowanie tematem.
--
Z wyrazami szacunku,
Piotr Grzymowicz
Prezydent Miasta Olsztyn
Szkoda, że skupia się na głupotach, a nie na tym co ważne.
Mister Szewczyk nie bój się developerów jeziornych . Olsztynianki i olsztyniacy płacą podatki na te jeziora i LASY !!!!!
- 1
- 2
- »
Napisz komentarz