Śpiewy, krzyki, wyzwiska i bezskuteczne interwencje policji
Mieszkańcy czteropiętrowego bloku skarżą się się na swoją 85-letnią sąsiadkę. Seniorka codziennie przesiaduje na balkonie, głośno śpiewa, krzyczy, wyzywa sąsiadów oraz przechodniów, czasem nawet im grożąc.
Na miejscu wielokrotnie pojawiali się funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie. Co więcej, zarząd spółdzielni mieszkaniowej, której podlega blok, zgłosił sprawę do MOPS-u. Póki co brak satysfakcjonujących efektów. Policjanci, którzy pojawiają się na miejscu, często nie mogą dostać się do mieszkania 85-latki, ponieważ seniorka odmawia otwarcia drzwi.

Sąsiedzi mają dość
Jedna z sąsiadek pani Marianny, chcąca zachować anonimowość, opowiedziała w rozmowie z Faktem, z jakimi trudami musi mierzyć się na co dzień. Kobieta tłumaczy, iż zmuszona jest do zasłaniania okien poduszkami oraz kocami, bowiem zapalone światło prowokuje 85-latkę do obelg.
- Zaczyna krzyczeć, że jestem kobietą lekkich obyczajów. Pyta mnie, ile biorę za godzinę, nastręcza mi klientów i oferuje usługi seksualne przechodniom – relacjonuje mieszkanka, przyznając, że sytuacja stała się nie do zniesienia.
Wielu lokatorów potwierdza, że zachowania 85-latki potrafią wyprowadzić z równowagi cały blok.
- Ma dwie fazy: albo się modli, albo przeklina – wskazuje jeden z sąsiadów i podkreśla, że po ostatniej wizycie policji, kobieta otrzymała mandat i mimo tego znów zaczęła krzyczeć przez okno. - Czasami włącza radio na cały regulator i wystawia je na balkon – dodaje mężczyzna.

Drugie dno sprawy
Wśród mieszkańców zdarzają się również osoby, które próbują spojrzeć na sytuację z innej strony, tłumacząc, że panią Mariannę spotkało niedawno „rodzinne nieszczęście” oraz, że seniorka zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi.
Złośliwe prowokacje?
Warto podkreślić, że niektórzy lokatorzy czy młodzież przechodząca w pobliżu bloku, mają często sami prowokować 85-latkę, nagrywając ją i wyzywając.
- Wygląda na to, że czerpią satysfakcję z drażnienia chorej osoby. Moim zdaniem, gdyby przestali ją prowokować, sytuacja by się uspokoiła – uważa jedna z sąsiadek seniorki.

Czy uda się rozwiązać problem?
Pewne jest, że pani Marianna powinna uzyskać pomoc i właściwą opiekę. Pozostało czekać na działania stosownych instytucji, zaangażowanych w sprawę.
Czytaj również:
Nagórki. Smród, brud i karaluchy. Męka sąsiadów w bloku przy ul. Barcza











Komentarze (0)
Dodaj swój komentarz