[WYWIAD] Prof. dr hab. Marek Sokołowski z UWM: „Niewielu akceptuje pomysł grobowca wirtualnego"

[WYWIAD] Prof. dr hab. Marek Sokołowski z UWM: „Niewielu akceptuje pomysł grobowca wirtualnego
Prof. dr hab. Marek Sokołowski
Fot. Wikipedia

Na olsztyńskich cmentarzach pojawiają się od czasu do czasu opasujące grobowce żółte taśmy z napisem „grób do likwidacji". Ta, naturalna przecież, procedura wzbudza jednak wiele emocji. Dlaczego możliwość odwiedzenia grobu bliskiej nam osoby ma dla nas takie znaczenie, wyjaśnia prof. Marek Sokołowski, kierownik Katedry Socjologii na Wydziale Nauk Społecznych UWM.

— Panie Profesorze, od kiedy istnieje świat, ludzie muszą w jakiś sposób „wyprawić" swoich zmarłych na drogę w zaświaty. Na przykład w starożytnej Persji praktykowano tzw. „pochówki powietrzne" – które przetrwały także do dziś w niektórych krajach Azji - polegające na tym, że ciało zmarłego wystawiano na pożarcie przez dzikie ptaki. W ten sposób „oddaje się" to ciało bogom. Jednak w naszej kulturze potomkowie zmarłego odczuwają potrzebę odwiedzania miejsca, w którym pochowano jego ciało. 

— I dlatego sprawa likwidacji grobów na cmentarzach wzbudza takie emocje. Podczas zajęć ze studentami poruszam czasem temat tak zwanych wirtualnych cmentarzy. One są jak gra komputerowa i, tak samo jak w tej grze, płaci się za to prawdziwymi pieniędzmi. Wtedy dostajemy kwaterę na wirtualnym cmentarzu, grafik „wirtualnej firmy pogrzebowej" zaprojektuje wybrany przez nas piękny nagrobek na którym można postawić wirtualną świeczkę i możemy odwiedzać naszego zmarłego, włączając po prostu komputer.

— Wydawałoby się, znak czasu... 

— No właśnie, niby znak czasu, ale jednak nie do końca. Żyjemy w czasach, w których pary poznają się w świecie wirtualnym, na portalach randkowych, i potem żyją ze sobą w świecie realnym. Odeszły już w niepamięć dawne swatki czy biura matrymonialne. A jednak w kwestii szacunku dla naszych zmarłych nikt z tych młodych ludzi, wręcz „przesiąkniętych" cyberprzestrzenią, nie akceptuje pomysłu grobowca wirtualnego. Żeby uhonorować pamięć swojego zmarłego przodka potrzebują bez dwóch zdań „fizycznej" obecności jego szczątków w realnym grobie w świecie fizycznym. 

— Idą jednak nowe czasy, ludzi jest  coraz więcej i niedługo zabraknie miejsca na chowanie  szczątków osób zmarłych...

— Oczywiście rozumiem ekonomiczne powody likwidacji grobów. Przestrzeń miejska jest ograniczona i kiedy chcemy zbudować nowy obiekt, albo pochować zmarłą właśnie osobę, zazwyczaj musimy po prostu „zrobić dla niej miejsce".  Przypomnijmy tylko, że nowy ratusz w stylu holenderskiego renesansu zbudowano w mieście Allenstein pod koniec XIX wieku w miejscu zlikwidowanego, dawnego cmentarza. Jeszcze kilka lat temu, podczas prac remontowo-budowlanych, wyłoniły się tam spod ziemi szczątki zmarłych, które wtedy w tej ziemi pozostały.

— Dla porównania, w Ameryce Południowej zbiera się na przykład leżące w ziemi kości zmarłego do specjalnego pudełka i dzięki temu powstaje tam przestrzeń dla nowego pochówku...

— Zgadza się. Bo to jest zawsze kwestia pamięci o zmarłych. Sięga ona przecież dwóch – trzech pokoleń wstecz. Tak długo pamiętamy o naszych zmarłych, jak długo żyją osoby, które miały z nimi kontakt za ich życia. W dzisiejszym świecie nie ma już, przynajmniej w Europie, rodzin wielopokoleniowych i groby popadają w zapomnienie. Ale nawet zdarza się coraz częściej, że groby osób zmarłych stosunkowo niedawno także stają się zaniedbane, bo nie ma kto się nimi zająć. A trudno przecież oczekiwać od lokalnego samorządu, że weźmie ten trud na swoje barki

Komentarze (1)

Dodaj swój komentarz

  • Tamara Twardodupcewa 2021-02-01 01:06:32 156.67.*.*
    A wystarczy zainspirować się kulturą żydowską i chować zmarłych przy pomocy skromnej płyty nagrobnej a nie wielkich pałaców, które tylko zabierają miejsce, którego i tak zaczyna brakować. Ewentualnie powszechniejsza kremacja rozwiąże problem, a nie jakieś wirtualne cmentarze. Ale można zrozumieć punkt widzenia profesora, często ludzie nauki oderwani są od rzeczywistości i często forsują koncepcje mające jakąś siłę przebicia w nauce. Proszę pamiętać, że są też zwykłe uczucia ludzkie, kultura i tradycja, której nie zmienimy w 2 lata
    Odpowiedz Przenieś Oceń: 6 0