Żeglarz, który zdecydował się na rejs dookoła świata bez zawija do portu – zdobył już owiany złą sławą przylądek Horn! To był 223 dzień rejsu olsztyńskiego żeglarza. Teraz pora wracać do domu!
Kapitan Cichocki musiał zmagać się z ogromnymi falami i silnym wiatrem, jednak jak na doświadczonego żeglarza przystało pokonał je bez szwanku – mijając ''piekielny Horn''.
- Teraz wystarczy cierpliwie poczekać, aż dokończy swoją podróż przez Cieśninę Drake'a, wypłynie na spokojniejsze wody i od tej pory będziemy śledzić ostatni duży etap. Nazwiemy go powrotem do domu. Po drodze jeszcze tylko jeden kamień milowy - równik, ale to już wody doskonale znane Tomkowi – poinformował na stronie projektu szef wyprawy, Krzysztof Mikunda.