Od zawsze mówi się o taksówkarzach - popularnych ''złotówach'' jako o kierowcach, którzy na drodze urządzają istną samowolkę. Konia z rzędem temu, kto odważy się zadać kłam przedstawionemu stereotypowi.
Ten, kto oglądał film ''Baby są jakieś inne'' wie, że określenie - miga w prawo skręca w lewo lub na odwrót – tyczy się kobiet za kierownicą. Ja przekonałam się, że tyczy się kogoś jeszcze – taksówkarzy.
Sytuacja – sobota wieczór jadę chwilę za poruszającym się 30 km/h taksówkarzem, myślę - ok wyprzedzam. Rozpoczynam wyprzedzanie, a taksówkarz nagle skręca w lewo parkując na postoju – oczywiście kierunkowskazu na próżno było szukać i przed rozpoczęciem manewru, ani nawet w trakcie. Widocznie ten taksówkarz uważa kierunkowskazy za ozdobę...
Myślę sobie, ok w sumie nic się nie stało, dobrze, że zdążyłam zahamować. Jadę dalej.
Po minięciu któregoś skrzyżowania przede mną pojawia się kolejna taksówka. Śmieje się do siebie myśląc – mam dziś szczęście. Tym razem Pan taksówkarz po przejechaniu kilkuset metrów uprzejmie włącza lewy kierunkowskaz , myślę - brawo, zwalniam nieco, a taksówkarz ….skręca w prawo i wjeżdża na pobliski parking!
Być może baby są jakieś inne, ale olsztyńscy taksówkarze biją je na głowę!
- baba