W nocy z minionej soboty na niedzielę przesuwaliśmy wskazówki zegarków o godzinę do przodu. Niestety większość z nas dotkliwie odczuwa tę zmianę właśnie dziś, a poczucie zmęczenia i senność towarzyszyć nam może nawet do końca tygodnia.
Dzisiejszy poranek był dla większości z nas szczególnie trudny, wciąż bowiem odczuwamy skutki zmiany czasu i skróconej, ostatniej doby. Czasu na sen było mniej, a przeraźliwy dźwięk budzika wydawał się złym snem. Ciężko jest się nam przestawić na wcześniejsze wstawanie, bo i z wcześniejszym położeniem się do łózka jest problem. Wskazówki zegarka pokazują 22.00, a nasz organizm czuje dopiero 21.00. Ospałość, wynik przestawienia się na nowy czas możemy odczuwać nawet przez cały tydzień.
Organizm ludzki przyzwyczaja się do naszego dobowego trybu życia. Jeśli chodzimy spać i wstajemy o stałych porach, nasz organizm reaguje na wszelkie zmiany, nawet te niewielkie. Ludzie, którzy pracują na zmiany, raz pracują od 6-14, raz od 14-22 oraz od 22-6, w większości skarżą się na problemy ze snem nocą i senność za dnia. Takim osobom jest jednak dużo łatwiej przyzwyczaić się do niewielkich, 60 minutowych zmian przy przechodzeniu z czasu zimowego na letni i na odwrót.
Odczuwalność przez nas zmiany czasu zależy od zdolności adaptacyjnych naszego organizmu, które są indywidualne. Nasze rytmy okołodobowe reagują na wszelkie zmiany: światło, aktywność fizyczną i psychiczną. Inaczej tolerują zmianę czasu tak zwane „sowy”, czyli osoby aktywniejsze wieczorem, miewające problemy z wczesnym wstawaniem, a inaczej „skowronki” - najbardziej aktywne w pierwszej połowie dnia. „Skowronki” są w gorszej sytuacji przy przejściu na czas zimowy, bo skraca im się okres porannej aktywności. Zmianę czasu znoszą też gorzej osoby zmagające się z bezsennością, która obecnie stanowi problem cywilizacyjny.
I sowom i skowronkom pozostaje przestawić organizm na wersję wiosenną i oczekiwać jej prawdziwych oznak:)
639 dni temu
645 dni temu
785 dni temu