Dopalacze dostępne nie tylko w sklepie, ale i w automatach? To możliwe. Polskie prawo niestety tego nie zabrania, a właściciele tzw. smartshopów chcą, by oferowane przez nich używki stały się jeszcze bardziej dostępne.
Wszystko zaczęło się w Łodzi, gdzie pod koniec sierpnia 2008 roku powstał pierwszy lokal sprzedający używki tego typu. Moda na te pseudo ''materiały kolekcjonerskie nieprzeznaczone do spożycia'' stopniowo opanowała cały kraj. Teraz sprzedający specyfiki wpadli na kolejny pomysł – już niedługo dopalacze maja być dostępne w automatach. Początkowo głównie w tych znajdujących się w łódzkich klubach i sklepach monopolowych, jednak niebawem mogą pojawić się w całej Polsce. 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę zainteresowani specyfikami będą mogli zakupić je w taki sam sposób, jak puszkę coli czy słodkiego batonika.
Sprawa dopalaczy budzi kontrowersje już od dawna. W naszym kraju obowiązuje nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, zgodnie z którą zabroniony jest handel jedynie niektórymi specyfikami, zawierającymi 1 z 17 zakazanych substancji. Dopalacze mające odpowiedni skład są legalne jako ''materiały kolekcjonerskie nieprzeznaczone do spożycia''. Prawda jest jednak znana wszystkim. Informacja o rzekomym kolekcjonerskim charakterze specyfików to jedynie furtka, która umożliwia ich legalną sprzedaż.
Oczywiście nasuwa się pytanie: po co w ogóle zwiększać dostępność dopalaczy? Skoro specyfiki te są rzekomo jedynie materiałem kolekcjonerskim, to jak można uzasadnić takie posunięcie? Potencjalny ''kolekcjoner'' zapewne bez problemu zdołałby się powstrzymać z zakupem jeden dzień.
Niestety przeciwnicy dopalaczy są bezradni i będzie tak, dopóki nie zmieni się polskie prawo. O ile istnienie stacjonarnych smartshopów można jeszcze zrozumieć, to tworzenie automatów, z których bez ograniczeń będą mogli korzystać nastolatkowie jest już ryzykownym posunięciem. Obecność takich urządzeń w klubach czy dyskotekach niewątpliwie zwiększy liczbę osób z nich korzystających.